Powrót do menu

Wideo: Wieliczka 2024.

Na piątek 17-05-2924 meteorolodzy zapowiedzieli przelotne opady - postanowiliśmy przeczekać je w Kopalni Soli i ewentualnie w którejś z miejscowych restauracji.

Do Wieliczki dojechaliśmy pociągiem Małopolska. Kursuje co pół godziny - przedziału czasowego nie sprawdzałem. Prognozy potwierdziły się, gdy po wyjściu z pociągu dotarliśmy na tereny Kopalni. Idzie się wciąż pod górę, po drodze jak zwykle - ciąg straganów. Zwykle tak jest. Tam, gdzie są turyści, są i stragany z różnościami.

Na mój nieodporny sprzęt foto-wideo spadło tylko kilka kropel, gdy fotografowałem sceny przed wejściem. Przede wszystkim piękne zdjęcia wnętrza Kopalni, naniesione na ściany okolicznych budynków.

Miejsca oczekiwania na wejście są zadaszone folią. Chwilę na takim czekaliśmy, ale wezwano nas do wejścia innego, gdzie działają windy. Jako osoba niepełnosprawna (bez wózka) i opiekunka-seniorka, zjechaliśmy windą. Stanowiliśmy dwuosobową (tylko) grupę polskojęzyczną. Inne, liczniejsze grupy, mijaliśmy na dole. Polskojęzyczna Pani Przewodnik miała pod swoją opieką tylko nas dwoje m.in. dzięki temu przemieszczaliśmy się z dużą swobodą i głębiej mogliśmy poznać wielkie zasoby jej ogromnej wiedzy.

W okresie naszego pobytu w Krakowie, zwiedzanie Kopalni Soli przez osoby niepełnosprawne organizowano tylko 2x dziennie, o godzinie 8:00 i 18:00. Zarezerwowane wcześniej bilety należy opłacić i odebrać co najmniej 15 minut wcześniej (!).

Pani Przewodnik witała napotykanych górników pozdrowieniem zwyczajowym, wcześniej przeze mnie nie spotykanym. Miałem nadzieję, że odtworzę je z ciągu nagrań. Niestety. To jest coś zbliżonego do Szczęść Boże, zastąpionego przez władze z okresu komuny powitaniem Cześć Pracy, na które (wg. władz) prawidłową odpowiedzią było Pracy Cześć. Wspomnienie tamtego okresu zawsze budzi mój uśmiech. Mój Tata zawsze, ku zgrozie dygnitarzy, na wszelkie powitania odpowiadał Bóg Zapłać, niezależnie od rangi gości oprowadzanych przez Zarząd Zakładów Drzewnych w Hajnówce(!).

Kopalnia Soli "Wieliczka" (https://www.kopalnia.pl oraz https://www.kopalniawieliczka.eu) tętni życiem. Odmiennym niż niegdyś. Podaję adresy stron opisujących wielokrotnie więcej, niż zdołaliśmy poznać jako osoby niepełnosprawne. Kilka zdań z nich zaczerpniętych przytaczam:

- skarb z listy Unesco, symbol, zabytek

- atrakcja turystyczna

- dzieło natury i człowieka

Znajdują się tu cuda darzone bezmiernym podziwem od niemal tysiąclecia. W tym czasie zręczne dłonie robotników kopalni soli w Wieliczce niestrudzenie przemieniały podziemną krainę ciemności w królestwo piękna. [....]

James Walter Smith, 1898

Pozdrawiamy Panią Przewodnik (!).

Wieliczka

Wielokrotnie słyszałem wypowiadane z głębokim przekonaniem twierdzenie, że majowy łąkowy szczaw jest nalepszy. Do wszystkiego.

Przy ustabilizowanej, słonecznej pogodzie przypomniała je żona. Bez wahania pojechaliśmy - prawdopodobnie za wcześnie...

Na przełomie lat siedemdziesiątych/osiemdziesiątch, prawdopodobnie w początkowych dniach czerwca 1979, poniosło mnie Maluchem w okolice Nosówka-Stajkowa. Leśną drogą dojechałem do przejazdu kolejowego, przed nim, zarośniętą drogą z rachitycznym, resztkowym mostkiem drewnianym dojechałem do kolejowego mostu nad Radwią. Po przejściu na północno-zachodnią stronę toru zastałem dziwny widok. Poniżej wysokich, zielonych brzegów rzeki, na zasypanej piaskiem łące, zieleniły się tylko wielkie kępy pięknie rozwiniętego szczawiu. W latach późniejszych szczaw z łąki wyparła trawa, mocno rozwinięte liście rosły tylko na podwyższonych brzegach.

Po wieloletniej przerwie, na trasie dojazdowej zastałem szereg niespodzianek na tyle konkretnych, że Stajkowo przejechałem poza rogatki, Zawróciłem dopiero przy tablicach Białogórzyna. Szukałem rozjeżdżonych dróg leśnych prowadzących do       

Powrót do menu

W roku 2016, po 62 latach od pierwszego spojrzenia na Kraśnik, zaskoczyła mnie ilość i zakres zmian. Bezbłędnie zlokalizowałem i utrwaliłem dawny internat koedukacyjny i Hotel Robotniczy KFŁT, ale dawnego mieszkania siostry nie byłbym już w stanie wskazać. Dozgonnie pozostaję wdzięczny siostrze, że pokazała nam kraśnicki zalew. To największa niespodzianka, a rzeki (chyba rzeczki) Wyżnicy nie pamiętam wcale. Owszem, niegdyś z internatu chadzałem na długie piesze wycieczki w okolice stawów hodowlanych, które opływał mizerny strumyk. Chadzałem z prowizoryczną wędką. Kończyło się to zwykle niecną zabawą z żabami na zarośniętych dołach wodnych. Złapane natrętne muchy i gzy nadziewałem na haczyk i podstawiałem pod nos żabom, siedzącym na wodnej roślinności. Dawały się skusić, ale złapane głośno skrzeczały...

Zalew okazał się ogromną i piękną niespodzianką a w Internecie wyczytałem, że to jeszcze nie koniec - np. w latach 2019-21 miał być realizowany projekt "Rozbudowa infrastruktury wokół Zalewu Kraśnickiego" za ok. 1700 tys. zł z dofinansowaniem ze środków unijnych 1163 tys. zł i budżetu państwa w kwocie ok. 140 tys. zł !!

W trakcie pośpiesznego oglądu Zalewu spotkaliśmy wędkarza, który wraz z żoną był podobno na weselu siostry. Nie zdołałem ich sobie przypomnieć...

Wideo - w przygotowaniu.

Po odebraniu dyplomu odwiedziłem Kraśnik co najmniej trzykrotnie, w dużych odstępach czasu. Wspomnienia pozostały mgliste. Dokumentacja foto-wideo pochodzi dopiero z roku 2016 - wcześniej na zakupy stosownego sprzętu pozwolić sobie nie mogłem.

Po pierwszym pobycie, związanym z pogrzebem szwagra, w mojej pamięci utkwił potężny dźwięk dzwonów kościoła, wybudowanego w bezpośrednim sąsiedztwie osiedla mieszkaniowego. Do mieszkania na takim osiedlu nie przywykłbym nigdy.

Kolejne odwiedziny miały miejsce prawdopodobnie w latach osiemdziesiątych, gdy jak zwykle ciekawski Michał zechciał skoczyć do kraśnickiego basenu z górnego poziomu trampoliny. Po wąskich schodkach powędrowałem za nim, za mną sznur kolejnych amatorów. U góry okazało się, że odwrotu nie ma, dalszy kierunek jest tylko jeden - w dół.  Po Michale skoczyłem i na powtórki nie mam najmniejszej ochoty. W wodzie, pod wpływem pędu majtki zjechały mi w okolice kolan. Przed wyjściem, z niemałym trudem zdołałem je ulokować na miejscu właściwym.

Kraśnik 2016.

Wideo: Kraków 2024.

W październiku 2024 zamierzem ukończyć 84 lata. Zamierzam(!?). Uważam, że każdy, przynajmniej jeden raz w życiu, Kraków zwiedzić powinien. Powody są tak liczne, że każdy łatwo ustali własne.

Przez miasto przejeżdżałem wielokrotnie - nie zwiedzałem nigdy, więc to się nie liczy! Czas realizacji nastał od dnia, gdy na trasie Kołobrzeg-Kraków Główny uruchomiono połączenie kolejowe, przez kilka stacji Trójmiasta i Warszawy. Z rozgrzebanego przebudową dworca w Koszalinie, Pendolino pokonuje ją w ciągu siedmiu godzin a kompletny pobyt "załatwić" można przez Internet, łącznie ze zwiedzaniem Kopalni Soli w Wieliczce. I nie tylko...

(W Krakowie okazało się, że zabrany przeze mnie komplet leków nie zawiera jednego - ważnego, z ośmiu branych codziennie. Po objeździe miasta Melexem poprosiłem o radę w aptece. Doradzono kontakt z lekarzem prowadzącym leczenie. Udało się - pomogły Panie z rejestracji w Eskulapie Karlino i Białogardzie. Kod recepty otrzymałem s-emesem, lek mam...).

 

Plan pobytu staraliśmy się dostosować do prognoz pogodowych. Podejmowanie decyzji bez stosownego wyprzedzenia sprawiło nieco kłopotów. Wybrnęliśmy. Na piątkowe popołudnie zapowiadano przelotne opady, więc postnowiliśmy ów czas spędzić pod ziemią. Turnusy dla niepełnosprawnych odbywają się tylko 2x dziennie - o godzinie 8:00 i 18:00. Zjazd windą do poziomu 110 metrów z polskojęzycznym przewodnikiem. Cena biletów ulgowych 78 PLN x 2. Rezerwację zrealizować należy najpóźniej na 15 minut przed zjazdem tj. - wykup biletów.

Do Wieliczki Rynek-Kopalnia Soli dojechaliśmy pociągiem Małopolska, kursującym podobno co pół godziny. Przedziału czasu, w jakim taka częstotliwość obowiązuje - nie ustalałem. 

Na sprzęt foto-wideo spadło kilka kropel, ale tylko podczas fotografowania obiektów naziemnych i pięknych, dużych zdjęć naniesionych na ściany obiektów. Miejsca oczekiwania na zjazd (zastępczo-zejście ogromną ilością schodów) pozostają zadaszone.

Kopalnia wciąż żyje. Teraz przede wszystkim turystycznie-wielojęzycznie. Poza turystyką trwają ciągłe zabezpieczenia obiektów podziemnych, w salach głównych odbywają się  ekskluzywne wesela i okolicznościowe msze. Są także niedostępne dla osób niepełnosprawnych podziemne miesca restauracyjno-barowe, także noclegowe(!).

 

Kwaterę w Krakowie zarezerwowałem spartańską i tanią, ale z najpotrzebniejszym wyposażeniem oraz śniadaniem z różnymi wariantami jajecznicy i dodatków. Do ewentualnego wyboru - naleśniki z miodem. Lokalizacja raczej tragiczna, w podwórzu, ale jej głównym walorem pozostaje świetna lokalizacja - 7 minut spaceru od dworca kolejowego, niewiele więcej do głównych obiektów starego miasta.

Czas wolny po rozlokowaniu się w "apartamencie"  oraz przed wyjazdem do Wieliczki wykorzystaliśmy na specer pieszy. Rejetrowałem niemal wszystko, stąd taka obfitość foto.

 

18 maja mieliśmy wstępnie uzgodniony objazd Melexem. Doprecyzowaliśmy tylko 10:30 jako godzinę spotkania. Konrad, do którego trafiliśmy drogą okrężną, poprzez Pawła i jego szczecińskiego kolegę, przybył punktualnie. Z miejsca zaoferował pomoc w przemieszczaniu aktualnie nieużywanego sprzętu a trochę się tego uzbierało. Rejestrowanymi kamerą ulicami Krakowa przejechaliśmy na Wawel i Smoczą Jamę. Rejestrowałem głównie widoki i architekturę - przepych komnat królewskich nie wzbudzał mojego zainteresowania. Trafiłem na dwie ciekawostki. Na Placu Zamkowym ustawiono miniaturę wawelskiej zabudowy - dla niewidomych. Na wyjściu ze Smoczej Jamy stoi duży smok, zionący ogniem podobno co dwie minuty. Miniaturę przywieźliśmy wnuczce Oliwii.

Czas wolny po pobycie na Wawelu spędziliśmy w Sukiennicach, przy lampce wina i spacerze. Wszędzie ruch przeogromny, Plac zastawiony mnóstwem straganów, w tym z gorącymi daniami. W części środkowej duża scena, na której z okazji Święta Rzemiosła prezentowały się różne zespoły. Jeszcze inni prezentowali się poza sceną, bezpośrenio na placu, otoczeni zwartym kręgiem publiczności.

Pozdrawiamy Konrada - Przewodnika z Meleksem(!).

Najcieplejszy, z największą liczbą dni słonecznych w roku region Polski, przelotnie i bardzo pobieżnie poznaliśmy 11 sierpnia 1994 roku. W ramach "autokarowej" wycieczki trasą Rogowo-Niechorze-Klif Gosań-Międzyzdroje-jezioro Turkusowe-Świnoujście. Skorzystaliśmy z niej podczas urlopowania w Wojskowym Domu Wypoczynkowym w Rogowie, spędzanego w samodzielnym budynku skupiającym personel Ośrodka. Trafiliśmy tam jako dostawcy systemowych kłódek energetycznych, udoskonalonych wg żądań tamtejszych służb kwatermistrzowskich. Problem rozwiązałem skutecznie. Rozwiązanie zastrzegłem w Urzędzie Patentowym PRL.

Na serio, zawsze z przyjemnością, w Świnoujściu i okolicach bywam od roku 1997, od pierwszego skierowania do tamtejszego sanatorium. Teraz odwiedzamy je często łącząc przyjemne z pożytecznym - przy każdym pobycie sprawdzam i rejestruję zmiany, zmieniam drogi dojazdowe, korzystamy z wycieczek organizowanych przez lokalne biura podróży, nagrywam i fotografuję. Hobby emeryta :).

W zdaniu powyższym użyłem jednocześnie liczby mnogiej i pojedyńczej. Wyjaśniam. Bywa, że skierowania otrzymuję tylko ja - wówczas, przed wycieczką, na krótko wyjeżdżam po żonę (to tylko ok. 130 km). Bywa, że otrzymujemy skierowania "małżeńskie". Niestety, skierowania otrzymywałem-otrzymywaliśmy zawsze w sezonie jesienno-zimowym (!!). Gdy po raz pierwszy otrzymałem skierowanie na czerwiec, zaprotestował lekarz leczący moją kolejną przypadłość. Wygląda to tak, jakbym miał do dyspozycji wyłącznie własne mieszkanie lub hospicjum (??). Skierowanie odesłałem...

Spośród wycieczek ze Świnoujścia źle wspominam tylko jedną. Katamaranem BOOMERANG do Malmo. O radę poprosiłem panią prowadzącą zapisy - chodziło o podobieństwo temperatur w obu miastach. Pani orzekła, że znaczących różnic spodziewać się nie należy, więc ubrać się można lekko, jak w Świnoujściu. W Malmo zastaliśmy tak przenikliwy ziąb, że dzwonienie moich zębów zakłócało odbiór informacji serwowanych przez przewodnika. W obawie, że przeziębieniem zniweczyć mogę efekty pracy szczecińskich kardiochirurgów ustaliłem z nim, że z ogrzewanego budynku poczty zabiorą mnie w drodze powrotnej. Zwiedzanie Malmo przeczekałem na poczcie (!).

Do zarejestrowania kolejnego odcinka S6 na trasie Wicimice-Goleniów, trasy S3 Goleniów-Świnoujście z przejazdem tunelem pod Świną wybraliśmy dzień 07-07-2023, z bardzo zachęcającą prognozą pogody. S6 jedzie się bardzo wygodnie, S3 - horror, z częstą szybkością 40-60 km/godz. Tunel - ekstra. Zapraszam.

Dotarłem. Stąd taka mnogość zdjęć. To nasz najbliższy nadmorski kurort (odległość - jak do Ustronia Morskiego :)).

Karpacz

Karpacz

Powrót do menu

Karpacz

Karpacz

Karpacz

Jesienny wypad w góry, to sprawka głównie naszej "młodzieży", Magdy i Pawła. Akurat byli umówieni z przyjaciółmi na kilkudniowy pobyt w Szklarskiej Porębie, miejsca w samochodzie mieli wolne, zaproponowali je nam. Za jazdą w charakterze pasażera raczej nie przepadam, bardziej mnie to męczy niż jazda za kierownicą, ale wyłgać się nie miałem jak. W ubiegłym roku nie dałem się namówić na wspólną jazdę do Paryża, pokryłem swoją część kosztów i pozostałem w domu - Irena wymawia mi to przy byle okazji i chyba ma rację, bo moje obawy przed daleką podróżą w upalne lato nie miały sensu skoro samochód ma dobrze działającą klimatyzację a zakwaterowanie w centrum Paryża, w pozostawionym do naszej dyspozycji prywatnym mieszkaniu było bardzo wygodne. Wróciła bardzo zadowolona, ale nadąsana, że na bieżąco nie mogła dzielić się ze mną wrażeniami. Ja też tego bardzo nie lubię, więc często miewam pod ręką aparat albo kamerę (albo jedno i drugie!) po to, by  wszystko, co mnie interesuje i cieszy, możliwie najwierniej utrwalić. A co potem? 

Niegdyś (natrętnie?) próbowałem prezentować swoje fotki i nagrania każdemu, kto do mnie trafiał. No i zdarzało się, że gość, po kilku minutach grzecznego zainteresowania zaczynał się niecierpliwić. Pokaz natychmiast zamykałem, a kiedy rozmowa schodziła na politykę albo zwykłe ploteczki, odruchowo i nie zawsze grzecznie zgłaszałem poglądy przeciwstawne prezentowanym przez gościa. Wynik do przewidzenia. Takie kontakty urywały się szybko i tak naprawdę - mimo dość często okazywanego szacunku za inne dokonania - chyba nikt mnie nie lubi. Wielokrotnie obrywam za to od Ireny, ale ani moje zainteresowania ani charakter, zmianie nie uległy.

Dlaczego teraz upycham wszystko na stronie internetowej, przede wszystkim dla własnej przyjemności i podtrzymania własnej pamięci. Internetowy licznik informuje, że mam już ponad 1300 subskrybentów. W większości z Indonezji. Wygląda na to, że Polska jest dla nich krajem interesującym i uważam, że rację mają.

 

Aby zachować stosowną odległość od młodzieży, wybraliśmy Karpacz. 

 

Pobyt i zakwaterowanie od późnego wieczora w środę do przedpołudnia w niedzielę, uzgodniłem z właścicielką pensjonatu DOROTA. Rzeczywisty termin uległ przesunięci o jeden dzień, bo do Karlina na środę zjechał jakiś niemiecki kandydat na inwestora, a to już służbowa działka Magdy. Łatwiej było (od strony służbowej)  przesunąć nasze terminy niż datę jego przyjazdu.

Wyjechaliśmy w czwartek, krótko po siedemnastej z założeniem, że pokonanie prawie 500-kilometrowej trasy przez Szczecin, Gorzów, Zieloną Górę i Legnicę zajmie nam około siedmiu godzin. Mimo przekonania, że dojedziemy wcześniej, właścicielkę pensjonatu uprzedziłem żartem, że przed północą będziemy już u niej. Dojechaliśmy po!

 

Początek podróży takiego obciachu wcale nie zapowiadał. Od startu jechać musieliśmy wolno w bardzo nasilonym w obu kierunkach ruchu TIRów. Kilka odcinków robót drogowych jeszcze bardziej obniżyło przeciętną, ale skutecznie załatwiła nas dopiero nawigacja satelitarna. Jechało się z nią nawet przyjemnie. Spokojne zapowiedzi wszelkich skrętów i wyraźnie widoczny na wyświetlaczu, żywy obraz komentowanej trasy oraz jego zgodność z tym, co w światłach drogowych widać było przed samochodem, tak dalece uśpiły czujność Pawła, że po błędnym nakazie, jaki zaserwował nam satelitarny nawigator w okolicy Kowar, w środku nocy bezkrytycznie dał się wyprowadzić na autentyczne manowce.

 

 

 

Paweł zawsze bardzo nerwowo reaguje na każdą krytykę jego jazdy, więc długo milczałem. Milczałem gdy skończył się asfalt, milczałem gdy jechał drogą odgrodzoną od pól żerdziami, milczałem, gdy wjechał na leśną wąską i zarośniętą  drogę, ale kiedy na tejże drodze dwu, czy nawet trzykrotnie głośno przytarł podwoziem sterczące z drogi kamienie, wrzasnąłem (!) by zatrzymał się wreszcie, bo takie wertepy drogą satelitarną do Karpacza być w żadnym razie nie mogą.

 

 

Syn jakby się ocknął. Stanął, wysiedliśmy z samochodu. Minęła godzina dwudziesta trzecia. Pracę silnika głuszył bliski szum wody, więc podeszliśmy sprawdzić, skąd pochodzi. Niespełna trzy metry przed nosem samochodu droga urywała się ostro, a w wąwozie, dwa metry poniżej, szumiał po kamieniach potok. Gdybyśmy w dalszym zaufaniu do nawigacji przejechali krawędź drogi, z wąwozu mógłby nas wydobyć tylko samojezdny dźwig.

Przyczynę zwłoki odmeldowałem właścicielce pensjonatu, przeprosiłem i rozpoczęliśmy odwrót. Manewr nawrotu udało się zrealizować tylko dlatego, że stanęliśmy akurat na maleńkim niby placyku wyglądającym trochę tak, jakby zawracały już na nim inne ofiary nawigacji. Paweł musiał nieźle nakręcić kierownicą. Na jazdy przód-tył, z dokonywaniem 

 

 

 

 

To jest element tekstowy. Kliknij ten element dwukrotnie, aby edytować tekst. Możesz też dowolnie zmieniać rozmiar i położenie tego elementu oraz wszelkie parametry wliczając w to tło, obramowanie i wiele innych. Elementom tekstowych możesz też ustawić animację, dzięki czemu, gdy użytkownik strony wyświetli je na ekranie, pokażą się one z wybranym efektem.

W Karlinie, w roku 2023, po przejściu co najwyżej kilkuset kroków w dowolnym kierunku, trafia się na miejsce publiczne, w którym swobodnie można zrelaksować się, odpocząć, a w wielu także skorzystać z profesjonalnych urządzeń "siłowni pod chmurką". W osobistym rankingu na pierwszym miejscu stawiam Kompleks Rekreacyjny WODNIK nad rzeką Radew, ze strzeżonym kąpieliskiem. boiskiem do siatkówki i trybunami, wyposażonym w stosowne urządzenia placem zabaw dla dzieci, budynkiem socjalnym z toaletami i natryskami, ogrodzonym polem namiotowym, wypożyczalnią kajaków z samopoziomującymi pomostami, wiatami-magazynem drewna ogniskowego z uzrojonym placem i kręgiem ogniska, dużym placem postojowym ze stanowiskami doładowania camperów oraz ...dużym nabrzeżnym głazem, upamiętniającym kajakowy spływ Radwią papieża, Jana Pawła II. Prywatna posiadłość oddziela ów Kompleks od kolejnego fragmentu rekreacyjnego przy ulicy Nadbrzeżnej, zorganizowanego pomiędzy wspomnianą posiadłością i sklepem DINO, wybudowanym w miejscu niegdysiejszej restauracji-kawiarni "Na Skarpie".

Dalsze miejsca, bez szeregowania ich kolejności, zajmują: plac przy ul. Konopnickiej z wydzielonym placem zabaw dla dzieci i kolorową fontanną upamiętniającą erupcję ropy w Karlinie, park przy ul. Szczecińskiej i Oczyszczalni Ścieków, park przy ulicy Parkowej i ścieżce spacerowej wzdłuż Parsęty z dwoma miejscami odpoczynkowymi, Skatepark, park przylegający do ulic Koszalińskiej i Moniuszki z siłownią i amfiteatrem, ścieżki rowerowe po nasypie kolei wąskotorowej oraz wzdłuż drogi 163 na odcinku Homanit-Koszalińska. Trwa budowa ścieżki rowerowej od mostu białogardzkiego do obwodnicy i nieźle byłoby, gdyby od obwodnicy pobiegła do Białogardu. Wiele osób dojeżdza do miasta powiatowego z powodów b. różnych a jazdy późną jesienią są niebezpieczne nie tylko dla rowerzystów. Dla kierowców także. Trasy spacerowe, obecnie znacznie rozwinięte prezenuję pod niniejszym adresem. Wędkarze, działkowcy oraz członkowie wielu miejscowych klubów sportowych i specjalistycznych-rekreacyjnych mają zwykle trasy własne, własne formy aktywności i wypoczynku. Świadczą o tym m.in. atrakcyjne nagrania i zdjęcia zamieszczane przez nich w Internecie. :).

pełnił tą samą funkcję, zarabiałbym co najmniej 10x więcej. Ale podobno obecne rządy, nie patrząc w przeszłość, starają się tworzyć dobre warunki tym, którzy w najbliższej przyszłości decydować będą o losach kraju. Pogląd krótkowzroczny. Potwierdzą to niegdyś i oni :).

Mieszkańcy Karlina i wychowywana przez nich młodzież mają do dyspozycji:

- duże Przedszkole, przeniesione z narożnika ulic Traugutta i Brzóski do nowego budynku przu ulicy Moniuszki

- Szkołę Podstawową z dużą salą gimnastyczną i dużym placem w obrębie narożnika ulic Traugutta i Parkowej

- Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych z Internatem oraz siedzibą Karlińskiego Ośrodka Kultury przy zbiegu ulic Parkowej i Brzóski.

- Na prawach specjalnych funkcjonuje od wielu lat Wioska SOS przy ulicy Kościuszki. Zanim powstała, wśrod "tubylców" krążyły obawy, że dzieci z Wioski źle wpłyną na młodzież miejscową. Liczne dowody potwierdziły sytuację odwrotną. Oczywiście, nie zawsze bywało słodko.

Pewnego popołudnia, grupkę młodzieży z Wioski zaprosiliśmy na działkowe papierówki i wczesne porzeczki. Gdy jeden z młodzieńców w trakcie luźnej rozmowy stwierdził, że zastępcza mama dowozi ich do SP w Białogardzie, bo tam poziom nauczania jest znacznie wyższy - trochę zabolało...

Bieżące lata dwudzieste w próbach porównania z latami czterdziestymi wieku ubiegłego mają się do siebie nijak. Przeogromne różnice cieszą nawet wtedy, gdy przez dzisiejszą młodzież pozostają nierozumiane tak dalece, jak my, starzy, pozostajemy w tyle za możliwościami i wiedzą aktualnej generacji. Takie czasy. Mnie najdotkliwiej rani świadomość wciąż rozwieranych nożycach pomiędzy emeryturą i średnią płacą w przemyśle. Gdybym obecnie nadal

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Komunikacja.

Wypoczynek-Rekreacja.

Młodzież.

budownictwem prywatnym, zajmującym teren pomiędzy ulicą 4 Marca i Parsętą zaliczam ów teren do najładniejszych fragmentów Karlina. Trwa rozbudowa Osiedla Biedronka. Wcześniej ładnie zabudowano narożne place ulic Koszalińskiej, Wigury, Prusa i Szymanowskiego. Nowe osiedle powstaje przy ulicy Kołobrzeskiej. W przypadku osiedli projektowanych zespołowo - wszystko jest OK. Niedosyt sprawiają tereny wyznaczone pod budownictwo prywatne, pozostawiające swobodę architektoniczną inwestorom. Indywidualne projekty sprawiają, że z bliska posesje wyglądają pięknie. Z daleka to chaos i pstrokacizna. Ale moda ma swoje własne prawa. (Zwykle nieswojo czuję się widząc np. obwieszoną złotem panią w "modnie" poszarpanych spodniach...).

Plany rozbudowy i przeobrażeń Karlina ulegały zmianom z bardzo różnych powodów. Swoistą ciekawostkę stanowi budynek, jedyny na całej długości ulicy Koszalińskiej, ustawiony do niej ukośnie. Wg obowiązującego projektu miała tamtędy przebiegać trasa szybkiego ruchu. Na szczęście ów projekt padł, mamy obwodnicę obiegającą Karlino. Budynek ustawiony ukośnie pozostał :).

Ciągle mam wrażenie, że czas upływa bardzo szybko. Nawet za bardzo, i to nie tylko w Karlinie. Prawdopodobnie to wynik osobistej zachcianki rejestrowania i opisywania zmian, które wokół siebie dostrzegam. Lawina zmian i wspomnień narasta, a czas na ich opisanie kurczy się jeszcze gwałtowniej.

A przecież wszystkiego nie dostrzegam!!

Opisanie tematu "Mieszkania" tradycyjnie muszę sprowadzić do wydarzeń - w osobistej ocenie - najważniejszych. Przez 51 lat, w warunkach kilkutysięcznego miasteczka uzbierało się tego wyjątkowo dużo. Część zmian - nie tylko dotyczących mieszkalnictwa - opisałem na podstronie "Inwestycje w MiG Karlino", reszty doświadczyłem osobiście. W roku 1972, na krótko zamieszkaliśmy w umeblowanym pokoju gościnnym POM. Później - na mocy uzgodnień pomiędzy szefami POM i ZPPiW - w mieszkaniu ZPPiW, na Osiedlu Chopina, rozbudowywnym wspólnymi siłami Miasta, ZPPiW oraz BSM. Kolejną przeprowadzkę zrealizowaliśmy również na Osiedlu Chopina do mieszkania z puli BSM, warunkowo, tj. do czasu przyznania spółdzielczego mieszkania własnościowego.

Rozbudowa wciąż trwała i trwa nadal. Zanim otrzymaliśmy własnościowe M4 przy ulicy Świerczewskiego, (obecnie Szymanowskiego), obok Osiedla Chopina powstało Osiedle Pełki i rząd bloków ZPPiW przy ulicy 4 Marca. Plac pomiędzy hotelem ZPPiW, ulicą 4 Marca, placem wyznaczonym pod prywatne budownictwo jednorodzinne i Osiedlem Kombinatu PGR, został w okresie późniejszym pięknie zabudowany blokami TBS. Po uzupełnieniach 

grudnia roku 2021 oraz ładnie zagospodarowaną działką prywatną po stronie lewej. Dostęp do parku od strony ulicy Szczecińskiej zapewnia droga dojazdowa do KWiK , od strony ulicy Waryńskiego - solidny most nad kanałem młyńskim, zastępujący kładkę okresowo zalewaną wysoką wodą.  

W roku 1972, pod ulicą Szczecińską do Parsęty przebiegał Kanał Ulgi. Okazał się zbędny, gdy poziom wody rzeki Radew, podawanej do młyna wodnego uregulowano za pomocą dwóch hydrobudów – kanału wzdłuż ulicy Szczecińskiej, zakończonego śluzą łańcuchową przy moście szczecińskim oraz progiem wodnym z przepławką dla ryb dwuśrodowiskowych, przy moście białogardzkim. Kanał Ulgi zlikwidowano m.in. przy użyciu sprzętu POM.

Po obu stronach ulicy Szczecińskiej istnieja dwie „wyspy” – po lewej, z gruzami dawnego zamku biskupiego, wyspa otoczona wodami rzek Radew i Parsęta, oraz kanału doprowadzającego wodę Radwi do młyna, zakończonego śluzą przy moście. Wyspa przez wiele lat stanowiła siedzibę PGR Karlino. Obecnie to własność prywatna, z pięknym, imponującym planem zagospodarowania. Dotychczas, po latach, tylko z planem.

Wyspa po stronie prawej, z ulicą Szczecińską i zabudową młyńską, otoczona wodami Parsęty i kanałami młyńskimi, obecnie, w roku 2023, mieści siedzibę Karlińskich Wodociągów i Kanalizacji z biologiczną oczyszczalnią ścieków uruchomioną we wrześniu 1995 r, drogę dojazdową do niej, park po prawej stronie drogi oddany do użytku 11 

Komunikacja

Zdjęcie z roku 1976, wykonane z balkonu 4 piętra budynku BSM, stanowiącego współwłasność ZPPiW, Urzędu Miasta oraz BSM, przedstawia widok na otoczenie niegdysiejszego Sądu Królewskiego. W dniu wykonania zdjęcia, od strony ulicy Świerczewskiego (obecnie Szymanowskiego), na I piętrze mieściła się miejska Przychodnia Zdrowia. Od strony ulicy Wigury parter zajmował Oddział Rehabilitacji. Gdy w roku 1987 zamieszkałem na II piętrze, w mieszkaniu własnościowym bloku 4A, po przeciwnej stronie ulicy Świerczewskiego, przez długie lata obserwowałem walki kawek z mewami okresowo przylatyjącymi na ówczesne wysypisko śmieci, zlokalizowane poza rogatkami Karlina, pomiędzy drogami do Koszalina i Witolubia. Kawki, obsiadujące czarnym rzędem szczyt budynku, pilnowały dostępu do swoich gniazd na poddaszu, w których "pełniły dyżury" wlatując swobodnie przez ubytki dachówek. Przez ubytki, na posadzkę poddasza, lała się także deszczówka (?!). Gdy zdarzał się nalot agresywnych mew, kawki niechętnie obsiadały anteny i dachy bloków Osiedla Chopina.

Obecnie, po rewitalizacji z roku 2007, obiekt i cały przyległy teren prezentuje się pięknie, w szczególności w zestawieniu ze zlokalizowanymi po przeciwnej stronie ulicy Wigury obiektami OSP. Poddasze (z wjazdem windą) zajmuje aktywne Muzeum Ziemi Karlińskiej, piętro Policja oraz Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty, parter - Referat Promocji i Rozwoju Gospodarczego oraz Straż Miejska.

Siedzibą władz MiG Karlino pozostaje ratusz odbudowany w roku 1912, usytuowany na centralnym placu miasta, w bezpośrednim sąsiedztwie średniowiecznego kościoła Parafii Rzymskokatolickiej pw. św. Michała Archanioła. Po pracach rewitalizacyjnych ratusz, kościół i ich bezpośrednie otocznie prezentują się znakomicie. Sprawność władz sprawia, że od wielu kadencji Karlino plasuje się w czołówce gmin polskich. Pod wieloma względami, wg różnych kryteriów, pod kierunkiem Burmistrza sprawującego władzę już lat 30.

Łączenie rodzin (głównie za sprawą młodzieży) doprowadziło do sytuacji, że nieliczne, mieszane grupy rodzinne, rzymsko- i greckokatolockie obchodziły Święta dwukrotnie, w terminach wynikających z ich własnych religii. Czy trwa to nadal - nie wiem. Wiedzę utraciłem w roku 1983...

Powojenne zawirowania polityczne sprawiły m.in., że w Karlinie osiadły rodziny wyznające różne rodzaje wiary. Rzec można z niewielkim błędem - społeczność Miasta i Gminy Karlino jest wielokulturowa, z dominującą wiarą rzymskokatolicką. Parafianie rzymskokatoliccy celebrują wiarę w kościele pw. św. Michała Archanioła, którego historię obszernie opisano pod adresem. 

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Kraków

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

Karlino

 
Galeria - Finał.
 
Galeria - Dzieci Strażakom - Strażacy Dzieciom.

Galeria - Święcenia, chrzest i przekazanie wozu.

Galeria - Sympatycy OSP.

Galeria - Goście honorowi, prezentacje, wystąpienia, upominki.

 
Galeria - Uroczysty przemarsz ulicami miasta.

Galeria - Gala, odznaczenia, upominki..

 
Galeria - Przemarsz na miejsce zbiórki, na Placu Jana Pawła II.

W październiku 2022 minęły moje 82 urodziny. To spory kawał czasu ale nigdy wcześniej nie widziałem tak atrakcyjnie zaprojektowanej i tak pięknie wkomponowanej w otoczenie siedziby OSP. Oczywiście otoczenie ulegało ogromnym zmianom - nowa zabudowa ulic Koszalińskiej, Wigury, Prusa i Szymanowskiego  , remont budynku dawnego Sądu Królewskiego. Obecnie całość uważam po prostu za imponującą. Za stałą gotowość do niesienia pomocy w przeróżnych sytuacjach, taka siedziba, uroczystość w dniu 25-09-2009 i nowy, nowocześnie wyposażony wóz bojowy oraz uroczyste uhonorowanie należało się im bardziej, niż komukolwiek innemu. Zdęcia i galerie związane z uroczystością , publikuję z przyjemnością.

 
Galeria - Teren OSP w roku 2007 i w dniu 25-09-2009

W budynku dawnego Sądu Królewskiego.

Parafia Rzymskokatolicka.

Przez okres naszego pobytu w Karlinie -  a w roku 2023 mija już lat 51 - możliwości zatrudnienia w firmach miejscowych ulegały ogromnym wahaniom. Największymi pracodawcami były Zakłady Płyt Pilśniowych i Wiórowych (maksymalnie ok. 1200 pracowników), Państwowy Ośrodek Maszynowy Oraz Gminna Spółdzielnia "Samopomoc Chłopska" - po ok. 250 zatrudnionych.

W miarę zmian ustojowych i politycznych następowały redukcje i upadłości. Płyty wykupił wyjątkowy inwestor Fritz Homann. ZPPiW to obecnie Homanit, a określenia wyjątkowy użyłem ponieważ jak nik inny przed nim, aktywnie - finansowo i osobiście - uczestniczy w wielu działaniach Miasta i Gminy Karlino, czym m.in. w pełni zasłużył na tytuł Człowieka Roku 2017, nadany przez dziennikarzy Głosu Koszalińskiego. W przebudowanej firmie zatrudnia ok. 600 pracowników. Rozbudowuje ją nadal.

POM, po 3-krotej podwyżce części zamiennych przez Rosjan, obrażonych żądaniem wycofania ich wojsk z Polski. w niewielkiej części hal pozostałej po wyprzedaży, zmieniono na spółkę pracowniczą Promech. GS "SCH", po wyprzedaży piekarni, masarni, rozlewni wód gazowanych, restauracji i sklepów, przestał istnieć. Wszystkie obiekty i place są już wykorzystane, a w miejscu wyburzonej restauracji działa sklep DINO. W dwóch strefach ekonomicznych powstało kilka firm nowoczesnych, ale niewielkich i jedna duża, chińska (na ostatnim zdjęciu). 

Miejsca Pracy.

Wypoczynek-Rekreacja

Mieszkania

Miejsca Pracy

Skatepark z sąsiadującym polem do minigolfa oddano do użytkowania w roku 2006, na terenach zielonych w rejonie ulicy Kościuszki, ogrodów działkowych i Wioski Dziecięcej SOS. Zestaw urządzeń podają strony internetowe. Nieco niżej i nieco później, poniżej skateparku powstał parking dla działokowiczów (i nie tylko :)).

Do roku 2022 kilka drzew wywróciły lub połamały gwałtowne wichury. Pozostałe trzymają się nieźle. Jak długo? Pożyjemy, zobaczymy.

Skatepark rozbrzmiewa głosami młodzieży głównie w godzinach popołudniowych, wolnych od zajęć szkolnych. Dzieje się tak o każdej porze roku.

Minigolf budzi zainteresowanie sporadyczne.

Ślepa uliczka odbiegająca od ulicy Sawickiej, w części wyprzedanej pod zabudowę prywatną. Łączy się z nią ulica Jaworskiej. Karlino w tej części pięknieje niemalże z dnia na dzień, w miarę jak zmienia się zagospodarowanie działek. Teren zastrzeżony do udokumentowania wizualnego po zabudowie wolnych działek, z zastrzeżeniem - pięknieją posesje, powstaje architektoniczny chaos.

Ślepa uliczka odbiegająca od ulicy Jedności, w części wyprzedanej pod zabudowę prywatną. Karlino w tej części pięknieje niemalże z dnia na dzień, w miarę jak zmienia się zagospodarowanie działek. Teren zastrzeżony do udokumentowania wizualnego po zabudowie wolnych działek, z zastrzeżeniem - pięknieją posesje, powstaje architektoniczny chaos.

Ulica Wojska Polskiego łączy ulicę Koszalińską z ulicami Kościuszki i Traugutta. Przylegają do niej ulice Moniuszki i Pełki. Lokalizacja i połączenia z innymi ulicami, przy których funkcjonują obiekty najczęściej odwiedzane przez mieszkańców sprawiają, że ulica WP należy do grupy o największym natężeniu ruchu pieszego i samochodowego w Karlinie. Tędy duża część mieszkańców chadza i dojeżdża do Żłobka, Przedszkola, Szkół, Biblioteki, hali widowiskowej Homanit-Arena, KOKu, Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej, Stadionu, Muzeum, ulubionych sklepików prywatnych, do sobotniego targowiska, na ryby, na Policję, do znajomych w pobliskich osiedlach. I na  Cmentarz. Cdn...

Ulica Traugutta stanowi niemal w całości ciąg obiektów użyteczności publicznej. Rozpoczynając od styku z ulicą Szymanowskiego i ulicą Parkową, po stronie lewej przede wszystkim Szkoła Podstawowa z halą sportową i rozległym placem. Dalej dawne przedszkole wykorzystywane obecnie przez Bibliotekę, Związek Emerytów i Rencistów, Pomoc Społeczną, Wędkarzy. Po stronie prawej - część targowiska zabudowanego targowymi, zadaszonymi stołami. Pozostała część targowego handlu odbywa się w każdą sobotę przy i na ulicy Parkowej. Za targowiskiem Lecznica Zwierząt i Osiedle Chopina z ciągiem garaży, wewnętrznymi drogami, prywatnym handlem, placami zabaw i parkingami, punktami usługowymi. 

 

 

przechodzą pochody do obelisków, osoby odprowadzające zmarłych i wierni uczestniczący w wieczornej Drodze Krzyżowej. Obchodom świąt narodowych i lokalnych zwykle towarzyszy strażacka orkiestra dęta.

Wiele oczekiwań przyniosła modernizacja budynku dawnego Sądu Królewskiego.

Przez wiele lat, po przeniesieniu placówek służby zdrowia do innych obiektów, obserwowałem szybko postępującą jego dewastację. Zaczęło się od ubytku kilku dachówek i inwazji kawek. Kawki swobodnie wlatujące na poddasze, wychowały, prawdopodobnie w komfortowych warunkach, wiele swoich pokoleń. Bardzo chętnie obsiadały rzędem cały szczyt dachu. Spędzały tam dużo czasu, plotkując przed każdą kolejną zmianą partnera opiekującego się gniazdem. Działo się tak w czasach, gdy w Karlinie istniało wysypisko śmieci, okresowo odwiedzane przez ogromne stada mew. Mewy, poza wysypiskiem, chętnie oblatywały Karlino. Oblatując pstrzyły wszystko własnymi odchodami - dachy, ulice, samochody i ...ludzi. Na odpoczynek upatrzyły sobie budynek Sądu. Po przegonieniu kawek na anteny i dachy sąsiednich budynków, zaciekle walczyły o każde miejsce. Zwykle było ich więcej niż miejsc, więc walki i ruch trwały nieprzerwanie. Po kilkunastu minutach odlatywały i wszystko powracało do "normy".

Po zakończeniu przebudowy budynek prezentuje się okazale z każdej strony. Od strony ulicy Wigury sąsiaduje z najładniejszą (w mojej ocenie) remizą OSP, od strony ulicy Szymanowskiego - z parkingiem i blokową zabudową Białogardzkiej SM. Na przelotowym placu od strony zachodniej urządzono dwustronny parking otoczony niską zielenią i gablotami informacyjnymi. Kawkowe niegdyś poddasze zajmuje Muzeum Ziemi Karlińskiej, niżej Związek Miast i Gmin Dorzecza Parsęty, Policja, Straż Miejska, Referat Promocji i Rozwoju Gospodarczego UM. Na poddasze, do Muzeum, organizującego m.in. interesujące wystawy fotograficzne, wjechać można windą.

-10 stopni, sądziłem, że jest po sprawie. Nie było. Para wychowała dwójkę młodych! Wszystkie ptaki paskudziły okropnie. Aby to ograniczyć stosowałem wymienne podstawki z grubego kartonu. Gdy po odlocie młodych, rodzice podjęli na naszym balkonie kolejne amory, bezpowrotnie przepędziłem całą czwórkę.

Przedłużeniem ulicy Szymanowskiego jest ulica Parkowa z obeliskami, zakończona miejskim cmentarzem. Tędy

Spokojna jest ulicą jednokierunkową od ulicy Kościuszki, do ulicy 4 Marca. Biegnie przez osiedle mieszkaniowe byłego Kombinatu PGR, wybiega także poza ulicę Kościuszki, do zespołu garaży wykorzystywanych przez okolicznych mieszkańców. Istnieje wiele podstaw ku temu, by ulicę i osiedle uznać za spokojne. Większość mieszkań stanowi obecnie własność prywatną.

Ulica łącze ulice Kościuszki i Sawickiej, w części wyprzedanej pod zabudowę prywatną. Karlino w tej części pięknieje niemalże z dnia na dzień, w miarę jak zmienia się zagospodarowanie działek. Teren zastrzeżony do udokumentowania wizualnego po zabudowie wolnych działek.

Spichrzowa jest ulicą jednokierunkową, łączącą jednokierunkową ulicę Waryńskiego z ulicą Szczecińską. 

W narożniku obu wymienionych ulic istniał niegdyś piętrowy Karliński Ośrodek Kultury, przeniesiony do budynków Zespołu Szkół Ponadpodstawowych. Obecnie jest tam świetnie wyposażona pralnia, obsługiwana przez osoby niepełnosprawne.

Oficjalnie, wg tablicy informującej o formach finansowania, jest to "Ciąg pieszy wzdłuż Kanału Młyńskiego oraz rzeki Parsęty, wraz z małą architekturą". Zostanie zaprezentowany w menu rozwijalnym Inwestycje pod adresem https://fv-dokument.pl/na-terenie-miasta-i-gminy-karlino (w dalszej kolejności uzupełniania). Przepraszam i ...zapraszam.

Spokojna

Ulica na obszarze wyznaczonym pod zabudowę prywatną - do uzupełnienia po zakończeniu budów. Niedawny wygląd tego obszaru przedstawia zapis "Karlino w październiku 2010". Więcej - nie tylko o Karlinie - po użyciu przycisku "Powrót do menu".  (poniżej).

Krótka uliczka na obszarze wyznaczonym pod zabudowę prywatną - do uzupełnienia po zakończeniu budów. Niedawny wygląd tego obszaru przedstawia zapis "Karlino w październiku 2010". Więcej - nie tylko o Karlinie - po użyciu przycisku "Powrót do menu", poniżej.

W latach siedemdziesiątych, tak jak w roku 2022, ulica Okrzei po stronie ulicy Koszalińskiej stanowiła przede wszystkim gospodarcze zaplecze starych budynków mieszkalnych równoległych do Koszalińskiej. W miejscu maksymalnego oddalenia obu ulic działki podzielono, sprzedano, powstało kilka prywatnych posesji z domami mieszkalnymi. Po stronie rzeki Radew duże luki w zabudowie utrzymywały się przez długie lata. Chadzałem tamtędy ze spinningiem nad rzekę, ale tylko w najwyższych miejscach. Reszta albo pozostawała pod wodą albo była niebezpiecznie grząska. Suchy i bezpieczny był tylko brzeg do okolic dawnego kąpieliska przy

Krótka uliczka jednokierunkowa, łącząca ulicę Chrobrego z ulicą Moniuszki. Uporządkowana na przełomie lat 2010/2011 m.in. poprzez wyłożenie kostką brukową.

Wg mapy Google ulica Moniuszki jest najdłuższą ulicą Karlina. Odbiega od ulicy Wojska Polskiego, za którą wybudowano 3-piętrowy budynek Moniuszki 3 (??) a wygląd ulicy miejskiej zachowuje tylko do północnej granicy posiadłości państwa Mazurków. Dalej jest to droga polna, wykorzystywana przede wszystkim jako dojazdowa do ogrodów działkowych i - po przekroczeniu ścieżki rowerowej - leśna, łącząca się z drogą 163 w rejonie Zakładu Utylizacji i Homanitu. Sytuacja ulegnie zmianie, gdy ruszy II etap budowy osiedla Biedronka.

Ulica rzeczywiście krótka i wąska, osłonięta wysokimi murami. Łączy ulicę Okrzei z Koszalińską. Po prawej zaplecze punktu usługowego i sklepu Techniki Grzewczej, po lewej, w dużej części rozebrany pustostan. Planów zagospodarowania nie znam.

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino Ulica Spacerowa.

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Ulica Krasickiego przebiega wśród zabudowy jednorodzinnej, wciąż rozbudowywanej pomiędzy ulicą Kościuszki i Parsętą. Łączy dwie ulice osiedla - ulicę Jaworskiej i Sawickiej. Można z niej wjechać na bezdroża w pobliże ścieżki spacerowej nad Parsętą, w okolice dawnego, zlikwidowanego "wodospadu" - przeciwpowodziowego progu wodnego. 

Krasickiego

Udało się! Może nie do końca, ale jednak. W gąszczu ustalonych dat wykroiliśmy cztery dni na rozpoznanie trasy pociągu BIEBRZA i odwiedziny rodzinnego gniazda, do którego, na zasłużoną emeryturę powrócił z żoną nasz najmłodszy, Edmund. Zapis fragmentów trasy zawiera publikacja Pociąg BIEBRZA. Część pozostała - poniżej.

"Rodzinne Gniazdo", po zmianach zrealizowanych przez aktualnych gospodarzy, cieszy. Teraz można spędzić tam resztę życia (oby w zdrowiu trwało jak najdłużej!). Zadbana posesja sprawia miłe wrażenie. Postarały się nawet lokalne władze - ulica Żeromskiego jest wreszcie wyasfaltowana i oświetlona!

"Objazd 24-08" zawiera ważną dla mnie niespodziankę. Gdy zatrzymaliśmy się na przejeździe przez nieczynny obecnie tor kolejowy Hajnówka-Białowieża okazało się, że na bagiennym niegdyś terenie za torem, istnieją obecnie pracownicze ogrody działkowe. Pomiędzy nimi i torem istnieje droga, która za skrzyżowaniem torów warszawskiego i białowieskiego skręca w lewo. Dojechaliśmy nią do mojej niespodzianki. Pod torem warszawskim przepływa rzeka Leśna, już oczyszczona, bezwonna. Nigdy wcześniej do tego miejsca nie dotarłem, ale znam je dobrze, z wielu wcześniejszych, nawet dorosłych snów. Trudno to zrozumieć, ale sny z wędrówek pieszych i przewspaniałych lotów nad nieznanymi terenami sprawdziłem wielokrotnie. Szczegóły widziane po raz pierwszy w snach wielokrotnie odnalazłem w terenie. Do Leśnej, we śnie, dochodziłem dziwnymi drogami, najczęściej granicą toru i nieistniejących obecnie bagien. W realu pokonałem zaledwie połowę tej trasy. Z trudem powróciłem z niej do domu z uszkodzoną nogą i nartami na ramieniu...

Gdy dotarliśmy pod most, usłyszałem krótkie, podwójne gwizdnięcie. Ptaki tak nie gwiżdżą. To musiał być umowny sygnał np. "kryj się". Nie dostrzegliśmy nikogo, ale przy granicy z Białorusią spodziewać się można różności. Aby było jeszcze dziwniej, wśród nabrzeżnych kamieni dostrzegłem wielkiego, bezdomnego ślimaka. W kolorze czerwonym!! Mundek wyczytał gdzieś, że bywają toksyczne, ale bez informacji o kolorach. Takiego obrzydlistwa nigdy nie próbowałem wziąć do ręki. Gdy objadają nasze kwiaty, nadziewam je na pręt nierdzewny. "Szaszłyki" usuwam do parku...

Po nawrocie odwiedziliśmy Zalew Bachmaty w Dubiczach Cerkiewnych. Mundek bywa tam na wędkowaniu - osiąga nawet niezłe wyniki. Zalew utworzono na mizernej rzeczce Orlanka, uchodzącej do rzeki Narew, daleko od jego lokalizacji. Fajna sprawa - im mniejsza rzeczka, tym większy plus dla organizatorów. Przy okazji dowiedziałem się, że BACHMATY to nieduże ale bardzo wytrzymałe konie, używane niegdyś przez jazdę tatarską i polską.

Znad Zalewu, nieznaną wcześniej, nieco dłuższą drogą, dojechaliśmy do basenów przy leśnej osadzie TOPIŁO. Tradycyjnie dojeżdżałem najkrótszą, przez Olszynę i Łozice. Mundek pominął skręt, pojechał prosto przez Jakubowo i Piaski, do asfaltowego łącznika z drogą wykorzystywaną przeze mnie. Przed osadą zatrzymaliśmy się na krótko przy leśnym punkcie czerpania wody. Wody pozostało w nim bardzo mało...

W osadzie kolejne, znaczące zmiany. Utwardzono drewnem peron kolejki, zagospodarowano place poprzez ustawienia wiat, wytyczenie i utwardzenie ścieżek prowadzących do miejsc bezpiecznego palenia ognisk, zlikwidowano rozsypujący się, niedostępny w roku 2016 pomost na basenie odpływowym, trwa budowa nowego ujęcia wody. Baseny bardziej zarosły. Poziom wody pozostał bez zmian. W wodzie błyska naświetlony słońcem rybi drobiazg. Samotny, rozleniwiony upałem wędkarz, drzemał. Ryby nie brały.

Po ostatnim dniu bardzo krótkiego pobytu opublikowałem cd uzupełnienia - "Spacer i Objazd 25-08-2022" - klip zmontowany z fotografii obejmujących aktualną wersję ulic Stefana Żeromskiego i Mikołaja Reja, groby rodzinne, Zwierzyniec i Kruhlik.

Zwierzyniec tkwił w mojej pamięci jako przydrożny plac z wysokim parkanem, galeryjką widokową i rzeźbiarzem pracowicie strugającym z drewna kolejne egzemplarze żubrów. Teraz jest to monitorowany zespół budynków, straganów, placów parkingowych dla aut i rowerów. Oczywiście także (a może przede wszystkim) budynek z kasą i elektronicznym wejściem na teren rezerwatu poprzecinanego alejkami i sektorami wydzielonymi dla różnych gatunków zwierząt. Seniorom przysługują bilety ulgowe, ale wykupić musieliśmy normalne. Dokumenty pozostawiliśmy daleko, na parkingu w aucie a nasz osobisty wygląd nie stanowił wystarczającego dowodu :).

Drogą asfaltową, poprzez Puszczę, Janowo, Narewkę, Tarnopol dojechaliśmy do parkingu, wieży widokowej i miejsca wodowania Kruhlik. Tędy, po pokonaniu 150-metrowego, trzcinowego przepustu Mundek wypływa na szerokie wody Zalewu Siemianówka nową łodzią z 20-konnym silnikiem. Z pływania zrezygnowaliśmy - brakowało nam zdrowia, czasu i ...chęci. Przy braku konkretnego rozpoznania sprawiliśmy gospodarzom wystarczający kłopot nocując u nich, zamiast tradycyjnie - w hotelu.

Wieczór spędziliśmy na "pogaduszkach" z gospodarzami, ich synem, jego żoną oraz ich "oczkiem w głowie", córcią/wnuczką Małgosią. Przemili ludzie, i starzy i młodzi. Młodzi przekazali nam prezent - "gorące" wydanie książki "Dawna Hajnówka", w której autor Ryszard Pater, za moją oczywistą zgodą na stronie 218 zamieścił spory fragment mojej strony https://fv-dokument.pl/polska przycisk "Hajnówka".

Hajnówka 2022 - Uzupełnienie.

to swoją wędkę połamie i wyrzuci do rzeki z mostu wąskotorowego. Dał mi świetny pretekst. Akurat odwiedził mnie ktoś z dalszej rodziny - pogazowaliśmy tak ostro, że w zawodach udziału wziąć nie mogłem. Gdy pytano mnie o powód, łgałem z uśmiechem, że żal mi było sprzętu Juliana...

Teraz, w miejscu moich dawnych zejść istnieją metalowe schody, w parku urządzenia siłowni pod chmurą, plac zabaw dla dzieci i wygrodzony teren dla psów. Odnowiono i uporządkowano teren przy obelisku, odwiedzanym przez władze i mieszkańców corocznie, w każdą rocznicę wyzwolenia Karlina.

Przy wysokiej wodzie zdarza się, że ścieżka spacerowa poniżej skarpy parkowej staje się niedostępna. Nawet pływaliśmy nad nią pontonem, napędzanym silnikiem elektrycznym. Ale to stany wyjątkowe. Normalnie chadza się nią z przyjemnością, szczególnie wiosną, gdy dokuczają zimne wiatry północno-wschodnie. Na łuku przy Kanale zawsze znaleźć można miejsce zaciszne. Tam najwcześniej zakwitają fiołki :).

Park, od miejsca, w którym od ulicy Parkowej odłącza się ścieżka spacerowa biegnąca wzdłuż Kanału Młyńskiego, łagodnie pnie się pod górę osiągając najwyższy poziom po stronie Kanału i Parsęty, w miejscu styku z ogrodzeniem miejskiego cmentarza. Istnieje tam strome zejście na ścieżkę i miejską "dziką plażę".

Wędrując przez Park ze spinningiem, zwykle schodziłem wcześniej, przed ujściem Kanału do Parsęty. Zdarzało się, że poniżej ujścia spotykałem zaprzyjaźnione małżeństwo. Do dzisiaj brzmią mi w uszach słowa śp. Juliana wypowiedziane do jego żony "Patrz k..., my czeszemy rzekę od Zakrętu Żygadły i nic, a ten dopiero przylazł nad wodę i już ma rybę".

Świetny był z niego kompan. To właśnie on, gdy wygrałem kolejne zawody, zapowiedział, że jeśli wygram następne, 

Istnieje kilka powodów bezpośrednio powiązanych z dużą ilością prezentowanych zdjęć, a to nie wszystkie. Inne odnaleźć można np. w działach Inwestycje i Pory Roku.

Koszalińska to główna ulica Karlina - fragment szlaku WZ Kaliningrad-Berlin, krzyżującego się na Placu JP II ze Szlakiem Solnym. Tędy od najdawniejszych czasów chadzano do podstawowych instytucji-organów-obiektów miasta i gminy: ratusza, kościoła, policji usytuowanej niegdyś w narożniku białogardzkim (dom Napoleona!), jedynej apteki usytuowanej obok policji, do restauracji w narożniku Koszalińskiej, sklepu wędkarskiego z informacją o bieżących sukcesach, księgarni z artykułami szkolnymi, fryzjera, poczty, kina i KOKu na Szczecińskiej,

Na przełomie lutego/marca 2022 minęło 50 lat naszego pobytu w Karlinie. Pół wieku - nieźle! Zmieniło się b. dużo, głównie w zabudowie i estetyce ulicy a przede wszystkim w sposobie zagospodarowania frontowych lokali parterowych. Jak zwykle - każdy nowy najemca wprowadzał zmiany wg własnego gustu. Bryła budynku i jej usytuowanie pozostawała bz., stosownie do zaleceń wojewódzkiego konserwatora zabytków...

W systemie, w myśl którego wzdłuż większości ulic miejskich wszelką zabudowę realizowano zwykle równolegle do ulicy, frontem skierowanym ku niej, na Koszalińskiej istnieje wyjątek. Na wysokości wjazdu do marketu i osiedla Biedronka, po przeciwnej stronie ulicy wybudowano w latach bodajże osiemdziesiątych budynek mieszkalny ustawiony ukośnie do ulicy. Dlaczego?? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, aby nie ułatwiać jej nowym uczestnikom konkursu wiedzy o Karlinie, realizowanego w popołudniowych przerwach 3-etapowego, powtarzalnego spływu rzekami Radew i Parsęta do Kołobrzegu. Odnaleźć ją można po szczegółowym przewertowaniu niniejszej www. Cdn...

Po usunięciu garaży i nawiezieniu ziemi, strona prawa znacząco zmieniła swój rozmiar i wygląd. Teraz jest tam miły dla oka plac zabaw, kolorowa fontanna nawiązująca do niebezpiecznej erupcji ropy w Krzywopłotach i skwer wypoczynkowy z parkingami i miejską toaletą.

Ulica Konopnickiej jest jedyną i ostatnią przed granicą gminy ulicą, odbiegającą w lewo tuż po wjeździe z Placu Jana Pawła II w ulicę Białogardzką. Przez długie lata wyglądała ...nieciekawie. Po lewej tył i zaplecze budynków ustawionych frontem do placu i ulicy Koszalińskiej, po prawej chaos blaszanych garaży, głębiej podmokły teren rozlewiskowy rzeki Radew.

jego wewnętrznym terenie rozbudował Stację Paliw. Stację przejął LOTOS a po fuzji z ORLENEM, od roku 2022 sprawa ostatecznej nazwy pozostaje otwarta.

Za ogrodzeniem zmiany następowały nie mniej intensywnie. Przez pewien czas, w nowych obiektach działalność produkcyjną prowadziła firma niemiecka.  Obiekty przejął Kospel Koszalin.

ZPPiW, które w okresie rozkwitu zatrudniały ponad 1200 pracowników, oraz pozostałe polskie zakłady podobnej branży, przejęła Grupa Homanit. Po przebudowach i zmianach profilu Grupa uczestniczy finansowo w dalszej rozbudowie miast wciąż gwarantując atrakcyjną pracę.

Prawa strona ulicy Kołobrzeskiej znacząco zmieniła swoje oblicze i ciągle zmienia je nadal. W narożniku pomiędzy ulicą Koszalińską i drogą na Witolub powstał i działa prywatny Serwis Opon, dawne obiekty GS"SCH" - Ubojnia i Zakład Przerobu oraz Piekarnia, po wyburzeniach przejęły nowe firmy. Od ich granic do leśnego pasa ostro rozbudowuje się osiedle domów rodzinnych. Za lasem, na terenach Strefy Ekonomicznej, na których przez lata uprawiano truskawki szybko rozwija się chińska firma Yinlun Setrab Poland Sp. z o.o., która wcześniej przejęła produkcyjną firmę Scanrad, działającą na sąsiedniej Strefie Ekonomicznej, przy E28. Uroczystość zawieszenia wiechy na obiekcie firmy Yinlun odbyła się 4 maja 2022 roku, z udziałem przedstawicieli Yinlun Setrab Group ze Szwecji i Niemiec.

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do Place-Ulice

Powrót do Place-Ulice

Powrót do Place-Ulice

Karlino

Powrót do menu

Powrót do Place-Ulice

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Karlino

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Powrót do menu

Karlino

Powrót do Place-Ulice

Karlino Ulica Pełki.

W roku 1972 Ulica Kołobrzeska wyglądała ...normalnie. Jak zwykła droga dojazdowa do Kołobrzegu. Jak każda inna droga istniejąca na obrzeżach miejscowości, stanowiących element pradawnego szlaku solnego.

Miejscowości takie zwykle rozwijały się najintensywniej na skrzyżowaniach podobnych szlaków, a w przypadku Karlina, na jego placu centralnym (obecnie Plac Jana Pawła II) krzyżował się szlak solny ze szlakiem handlowym WZ (Wschód-Zachód łączący drogą E28 Berlin z Kaliningradem, zwieńczonym na terenie Karlina zachowanymi nazwami ulic: Koszalińska-Szczecińska).

Z czasów najdawniejszych pamiętam przede wszystkim narożny krzyż, zawsze pięknie zadbanej kapliczki. Nie jestem pewien, kto tak intensywnie o nią dbał - prawdopodobnie rodzina państwa Popławskich. 

Na narożniku drugim, od strony centrum miasteczka, funkcjonował Wydział Chemizacji ówczesnego POM. Dalej długo nic, nieużytki + las, później "ośla łączka"-plac do drogowej nauki jazdy.  (Ostro na niej trenowałem w roku 1978 :)). Jeszcze dalej przejazd kolejowy, teren podmokły z rachitycznym laskiem i solidnie ogrodzony teren Zakładów Płyt Pilśniowych i Wiórowych z drogą zewnętrzną dla dostawców surowca. Droga zewnętrzna obiegała teren Zakładów aż do furtki, którą panie z zakładowego laboratorium wychodziły nad Parsętę po próbki do badań bieżących. Korzystałem z niej wielokrotnie w krótkich wyprawach wędkarskich. W niewielkiej odległości od ogrodzenia rozdzielała się - oba odcinki prowadziły do atrakcyjnych fragmentów rzeki.

Obiekty po Wydziale Chemizacji kilkakrotnie zmieniały właścicieli. Narożnik Koszalińskiej i Kołobrzeskiej ścięto ogrodzeniem i chodnikową ścieżką a prywatny przedsiębiorca na  

Nazwa wewnętrznej drogi osiedlowej. Tak samo określany jest przejazd pomiędzy blokami mieszkalnymi i osiedlowym zespołem garaży. Osiedle ma świetną lokalizację. Ważne dla codzienności mieszkańców instytucje są bardzo bliskie, osiągalne dla piechurów w każdym wieku.

Mapy Google zamieszczam zawsze z lekkim żalem, że dawniej nie były tak łatwo dostępne. Kolejne aktualizacje często zaskakują ilością i zakresem zmian...

Karlino Ulica Chopina.

Chopina

Uwagi - jak w siedmiu początkowych zdaniach opisu ulicy Jaworskiej.

Niby normalna kolej rzeczy, ale przyzwyczaić się było trudno do Stalinogrodu jak i niegdysiejszego np. Lechistanu. Tam przynajmniej okoliczności i powody bywały jasne. Teraz nie mam pojęcia, kogo chciały uhonorować władze Karlina ustanowieniem nazwy "Ulica Jaworskiej". Encyklopedia Popularna PWN wymienia tylko Władysławę - panią prezes międzynarodowego stowarzyszenia krytyków sztuki AICA. Internet dla nazwiska Jaworska  prezentuje 123348 rekordów, w tym Miss Polonia 1984 oraz Magdalena, k-k referatu promocji i rozwoju gospodarczego :).

Ulicę Jaworskiej utworzono na terenach przeznaczonych pod zabudowę prywatną. Tam ciągle dzieje się coś nowego. Wzdłuż ulic powstają nowe siedziby rodzinne. Każda inna. Tworzy się pstrokacizna. Większość z bliska wygląda pięknie. Z daleka - architektoniczny chaos.

Irytują mnie ciągłe zmiany nazewnictwa ulic, miast, nawet państw. Powtarza się to niemal po każdej zmianie władzy

Ulica Dworcowa odbiega od Koszalińskiej niemal prostopadle, naprzeciwko dawnej, GS-owskiej Rozlewni Piwa i Wytwórni Wód Gazowanych. Biegnie wzdłuż torów kolejowych do budynku dworcowego, częściowo odbudowanego po pożarze i dalej, do doraźnej bocznicy kolejowej, pobudowanej do odbioru ropy z ugaszonego odwiertu Krzywopłoty. Trwało to bardzo krótko. Później treny gminy Karlino i gmin sąsiednich opleciono rozłożonymi dość gęsto przewodami - pojawiły się specjalistyczne pojazdy badawcze Geofizyki Toruń. Zdołałem ustalić, że ropę pozyskiwano krótko, do czasu, gdy ciśnienie gazów było wystarczające. Ale pożar zrobił swoje. Ropę podobno mamy, ale uwięzioną w łupkach...

Coś w narożniku Dworcowej dziać się w roku 2022 zaczęło. Niegdyś był tam przystanek autobusowy. Później budynek zmieniono w salę bankietową (balowaliśmy), ale nawet wówczas zatrzymywały się tam busy dowożące podróżnych do berlińskich lotnisk.

Przystanek wraca??

Niestety - nie. Wątpliwości wyjaśnia seria zdjęć z 24-07-2022, w szczególności dość mętna treść tablicy informacyjnej obiektu.

Ulica Chrobrego obejmuje duży fragment starej zabudowy o wspólnych dla całej ulicy elementach architektonicznych. Było tak do czasu, gdy lokatorom umożliwiono wykup posesji i swobodną możliwość przebudowy. Teraz wygląd zależy przede wszystkim od gustu właściciela i zasobności jego portfela. Tak, czy owak osiedle a w szczególności przydomowe ogródki sprawiają, że osiedle pozostało miłym dla oka fragmentem miasta, do którego w ostrym tempie dołączyła prywatna zabudowa ciągnąca się od ulicy Moniuszki. 

Ulica, biorąc początek przy ulicy Moniuszki, ostro, pod kątem około 100 stopni skręca ku ulicy Kościuszki j na niej kończy swój bieg.

Ulica Parkowa ma swój początek u zbiegu ulic Szymanowskiego i Traugutta. Kończy się przy cmentarzu.

Z kilku ważnych powodów ulica pozostaje pod szczególną opieką władz Karlina i jego mieszkańców. W roku 2022, jezdnia i chodniki, oraz duży plac parkingowy na jej początku, umocnione kostką brukową, są zwykle uporządkowane i zadbane. Plac i część ulicy, w każdą sobotę zamieniane jest w intensywnie wykorzystywane targowisko. Plac przez wiele lat pozostawał zwykłym, opadającym w niewielką dolinę rumowiskiem, na które długo zwożono ziemię z budów realizowanych w innych rejonach. Obecnie wjazd na plac łączy się ze ścieżką (ulicą?) Spacerową, biegnącą wzdłuż kanału młyńskiego i Parsęty aż do przedłużenia ulicy Kościuszki. Ścieżka i ulica Kościuszki łączą się w obrębie ujęcia wody dla ogrodów pracowniczych.

Za wejściem na ścieżkę, idąc w kierunku cmentarza, po stronie lewej mijamy park z obeliskiem poświęconym "Tym, którzy oddali życie za Ojczyznę", wciąż odświeżanym kamieniem upamiętniającym 22 karlińskich gimnastyków którzy zginęli podczas I Wojny Światowej, w głębi plac z urządzeniami do ćwiczeń siłowych pod chmurką. Po prawej budynki Zespołu Szkół Ponadpodstawowych, do których z ulicy Szczecińskiej przeniesiony został Karliński  Ośrodek Kultury ze wszystkimi imprezami dla mieszkańców w każdym wieku.

Mieszkańcy, w każdą rocznicę uzyskania niepodległości przez Polskę, także przy rocznicach wyzwolenia Karlina, licznie spotykają się przy obelisku, po wcześniejszej mszy w miejscowym kościele i przemarszu z oficjelami ulicami Koszalińską i Szymanowskiego (wcześniej Świerczewskiego). Przemarsz odbywa się zawsze z towarzyszeniem miejscowej orkiestry dętej. 

W KOK, częstymi gośćmi są seniorzy. Zorganizowano im tam doskonałe przytulisko z mnóstwem różnorakich zajęć.

Karlino

Karlino

Karlino